Kategoria: Felietony
-

Milwaukee w punkcie zwrotnym: czy 10 milionów dolarów kupi lojalność Giannisa?
W NBA mówi się, że pieniądze nie grają, ale w Milwaukee właśnie spróbowano nimi „zakrzyczeć” niepewność. Zatrudnienie Taylora Jenkinsa na stanowisku głównego trenera to nie jest zwykła roszada kadrowa tylko finansowa demonstracja siły i desperacki ruch w szachach, w których najważniejszą figurą pozostaje Giannis Antetokounmpo. Pytanie tylko, czy to otwarcie nowego rozdziału, czy elegancki epilog…
-

Czas bezkarności w Milwaukee właśnie się skończył.
Właśnie zamknęliśmy rozdział, o którym każdy fan Bucks chciałby jak najszybciej zapomnieć (co z jednej strony boli, ale z drugiej przypomina mi złote lata naszej przeciętności w 2013). Ale nie zapomnimy. Bilans 32-50, brak miejsca nawet w turnieju Play-In i atmosfera, którą można określić tylko jednym słowem: toksyczna. To, co działo się za zamkniętymi drzwiami…
-

Dlaczego odejście Riversa to najlepsze, co spotkało Bucks od mistrzostwa.
To nie jest kolejny tekst o tym, że przegraliśmy mecz. To tekst o tym, jak przez miesiące (dłuugie miesiące) patrzyliśmy na powolne duszenie wszystkiego, co w Milwaukee było radosne, dzikie i nieprzewidywalne. Doc Rivers odszedł, a ja zamiast analizować boxscore, wolę przeanalizować sekcję zwłok jego warsztatu, bo to, co zrobił z tym zespołem, zasługuje na…
-

Dziedzictwo Mamby: czyli koszykówka jako szkoła życia
Siedzę na sofie z laptopem na kolanach. W tle na winylu trzeszczy October Rust od Type O Negative, budując ten specyficzny, gęsty klimat, który idealnie pasuje do wieczornych przemyśleń o sporcie i tym, co w życiu naprawdę istotne. Wracam myślami do faceta, który kompletnie przedefiniował pojęcie profesjonalizmu. Brakuje mi Kobego Bryanta nie dlatego, że był…
-

Game 7 w finałach ze Śląskiem w Hali Stulecia po dogrywce…
Siedzę na schodach. Jestem w bocznej sali gimnastycznej, tej nieogrzewanej, gdzie w powietrzu wisi zapach starego skarpet, przepoconych szatni i tanich gumowych piłek. Czekam, aż córka skończy swój trening i pisk dziesiątek butów na parkiecie, jest jedynym dźwiękiem, który dociera do mnie przez słuchawki. Niby mógłbym po prostu odjechać, zostawić ją samą, ale świadomie wybieram…
-

NBA czy my? O tęsknocie za ligą, której już nie ma.
Były takie poranki, kiedy NBA pachniała jak świeżo zafajdana pielucha o czwartej nad ranem. Dziecko przewracało się w łóżeczku, budziło dom, a Ty zamiast przewrócić się na drugi bok i przeklinać los, brałeś to jako znak, że można usiąść w ciszy i włączyć League Pass. Świat spał, a Ty siedziałeś w świetle niebieskiego ekranu, wsłuchany…
-

Paszport z kiosku. Dlaczego łapanka do kadry to droga donikąd
Są takie chwile, kiedy człowiek odpala neta i czuje się jak w starym komisie z używanymi gitarami: pachnie historiami, ale co druga struna pęknięta. „Jordan Loyd jest już z reprezentacją Polski”. Klikam. I widzę amerykańskiego strzelca, który jeszcze wczoraj grał w finale Euroligi, a dziś robi uśmiech do kamer w Spodku. I niby wszystko jest…
-

Ballada o Thonie Makerze: od wielkiej nadziei Bucks do wielkiego człowieka Bejrutu
W świecie NBA, gdzie marzenia są sprzedawane w paczkach po dziesięć, a potencjał jest walutą bardziej cenną niż złoto z Sierra Leone, co roku na parkiet wkracza nowa partia „następnych wielkich rzeczy”. Świeże twarze, świeże profile draftowe, świeże klatki z mixtape’ów. Liga pożera młodych chłopaków z nadziejami wielkości Teksasu, a potem wypluwa ich jak pestki…
-

NBA Europe? Nie, dziękuję.
Są rzeczy, które po prostu nie powinny być łączone. Lewadowski ze wspólną kawą z Probierzem. Giannis z odejściem z Bucks. Koszulka Pacers na fanie Knicks. I NBA z europejską koszykówką. W czasie około meczowych plotek przy okazji wczorajszego finału Startu Lublin z Legią Warszawa poruszył nam się na Discordzie temat NBA Europe. Na papierze może…
-

Jak wygląda piekło, gdy jesteś kibicem Bucks.
To nie jest pierwszy raz, kiedy koszykówka schodzi na drugi plan. Kiedy przestaje być tylko grą, a staje się czymś więcej. Albo raczej: czymś zupełnie innym. Jakby bardziej cielesnym, bardziej symbolicznym. Czymś rozpiętym między przeszłością a teraźniejszością, jak zaschnięta krew na parkiecie, która mimo mopów i lakieru wciąż zostawia ślad. Pamiętasz szybką refleksję, gdy jesteś…
-

Knicks-Pacers Czekając na wyniki w erze pikseli i telegazety.
Seria Knicks-Pacers z 1994 roku to coś więcej niż tylko koszykówka. To jeden z tych przypadkowych przełączników świadomości, które w mgnieniu oka potrafią wyrwać człowieka z teraźniejszości i rzucić w sam środek minionego dzieciństwa, kiedy wszystko było prostsze, bardziej surowe, a emocje miały ostrzejsze krawędzie. Takie wspomnienia nie pojawiają się na życzenie, nie można ich…
-

Giannis: W blasku trofeów, w mroku Decyzji
Gdzieś pomiędzy cieniami milknących świateł Fiserv Forum, w głębi tych betonowych korytarzy, które pamiętają echo kroków mistrzów i porażki równie głębokie jak spękana ziemia po suszy, Giannis staje przed lustrem, którego odbicie nie zna kłamstwa. Jego oddech ciężki, nie z wysiłku fizycznego, ale z ciężaru decyzji, która zaczyna ciążyć na jego szerokich ramionach bardziej niż…
-

What If: Gdyby Middleton i Parker zawsze byli zdrowi.
Kurde, dziwne uczucie, kiedy siadanie z komputerem na kolanach i klepanie nonsensów o baskecie znowu daje radość. Ile razy razy nie mogłeś zasnąć, bo wieczorem oglądałeś mecz i gdy tylko głowa dotknęła poduszki zacząłeś się zastanawiać, co by było, gdyby jednak ten buzzer nie wysrał się z obręczy w ostatnim rzucie. Co by było, gdyby……
-

Od Pucharu do koszmaru – Górnik Wałbrzych w dołku
Górnik Wałbrzych jeszcze niedawno fetował historyczny triumf w Pucharze Polski, a w ligowej tabeli pukał do czołówki. Dziś jednak beniaminek Orlen Basket Ligi znalazł się na zakręcie – przegrał sześć z ostatnich siedmiu meczów ligowych, notując spektakularny zjazd formy. Co poszło nie tak do tego stopnia, że znowu siedzę razem z pulsbasketu.com i przeglądam cyferki…
-

Zapowiedź PLAYOFFS. Bucks vs Pacers – nie ruszajcie mojego bastarda!
Zawstydzony, okaleczony i pozbawiony całej pewności siebie wkraczam powoli w miejsce, w którym zwykłem spędzać większość swojego wolnego czasu. Miejsce, w którym znajdowałem ukojenie, spokój i niekończące się źródło inspiracji. Uciekałem tu samotnie, kiedy tylko czułem powiew zagrożenia. Pod pachą mój przyjaciel, który od kilkunastu lat wsłuchuje się w mój monotonny ton głosu narzekający na…