W każdym drafcie jest grupa graczy, których nazwiska pojawiają się późno, gdzieś w drugiej połowie pierwszej rundy. Bez błysku, bez zamieszania, bez wielkiej narracji. Ale właśnie wśród nich najczęściej kryją się ci, którzy z czasem zostają prawdziwym kręgosłupem dobrych drużyn. Bogoljub Marković może być jednym z takich zawodników.
Kim jest Marković?
19-letni skrzydłowy Mega MIS Belgrad (rocznik 2005) mierzy między 206-212 cm i ma ok. 214 cm rozpiętości ramion. Na ostatnim Eurocampie Adidasa ważył 95kg, co tylko pokazuje, że długa droga z przybieraniem na masie przed nim. Gra na pozycjach 3/4, choć coraz częściej można go zobaczyć bliżej rogu niż na bloku. Jest częścią systemu Mega – miejsca, które wypuściło do NBA takich graczy jak Nikola Jokic, Vlatko Cancar, Goga Bitadze, ale też wielu innych, mniej znanych od tych mało znanych, ale równie dobrze przygotowanych do poważnej koszykówki.
To zawodnik, którego nie widać w pierwszych 10 sekundach posiadania. Nie wymusza. Nie robi hałasu. Ale po końcowej syrenie widzisz: miał 4 zbiórki, 2 przechwyty, zagrał 21 minut bez żadnej straty i przy jego obecności zespół był na plusie +16.
Jego pełne statystyki sezonu 2024/25 prezentują się następująco:
– 13.7 punktu
– 6.8 zbiórki
– 2.7 asysty
– 53.8% z gry
– 37.0% za trzy
– 76.0% z linii
Co potrafi?
Obrona. To jego znak firmowy. Switchowalny, uważny, z dobrym pozycjonowaniem i instynktem. Kryje od pozycji 2 do 4, potrafi zejść niżej, żeby pomóc i wrócić na czas do swojego zawodnika. Jest cierpliwy, nie daje się nabrać, dobrze broni na nogach. W ABA League wygląda już teraz jak pełnoprawny obrońca, a nie „prospekt z potencjałem”.
Decyzje z piłką. Nie jest kreatorem, ale też nie gubi piłki. Nie gra poza rytmem. Potrafi wypatrzyć ścinającego kolegę, zagrać z short rolla, wyprowadzić kontrę jednym podaniem. Gra jak ktoś, kto myśli przed ruchem – rzadko spotykane u 19-latków.
Rzut. Widać progres. Form mechanics poprawione – wyższe wyjście z ręki, szybszy release, więcej pewności. Trafia głównie z rogów i po rotacji, ale nie boi się rzucać. Jest jeszcze niestabilny, ale jeśli dojdzie do 38-40% w przyszłym sezonie – jego wartość dodatkowo pójdzie w górę.
Czego jeszcze nie ma?
Kreacji. Marković nie wykreuje sobie rzutu. Gra z rytmu, na bloku nie ma przewagi fizycznej, a na koźle nie ma wystarczającej przewagi szybkości. To raczej kończący niż inicjujący. To ogranicza jego sufit, ale nie przekreśla roli w dobrym systemie.
Fizyczności. Jest atletyczny, ale nie silny. W konfrontacji z twardszymi graczami ABA czy z doświadczonymi PF-ami bywa wypychany z pozycji. Potrzebuje czasu i siłowni. Dużo siłowni. To nie gracz gotowy na NBA kontakt tu i teraz, stąd decyzja Bucks o tym, że raczej zastosują „draft-and-stash”. Co nie zmienia faktu, że w nadchodzącej Summer League będziemy mogli mu się nieco bliżej przyjrzeć.
Pewności siebie. Czasem znika. Czasem wygląda, jakby nie chciał przeszkadzać. Gra bardzo zespołowo – co jest wartością – ale bywa, że aż za bardzo. Potrzebuje kilku miesięcy w systemie, który pozwoli mu złapać rytm i pewność.
Prognoza? Pewnie to nie będzie historia o wielkiej gwieździe. Ale może być o kimś, kogo trenerzy po cichu kochają i kogo fani zaczynają dostrzegać dopiero wtedy, kiedy z nim na boisku wszystko wygląda lepiej.
Zostaw odpowiedź