Giannis, Gary i 40 sekund hańby – koniec Bucks 2024/25 i Giannisa w MKE

Wszystko, co mogło pójść źle, poszło. Milwaukee Bucks zakończyli sezon w najgorszy możliwy sposób – tracąc siedmiopunktowe prowadzenie na 40 sekund przed końcem dogrywki i przegrywając mecz numer 5 z Indianą Pacers 118:119. Nie była to tylko porażka – to była kapitulacja, autodestrukcja i symboliczny koniec pewnej ery.

Trzeci akt tej samej tragedii

Seria z Pacers bardzo przypominała zeszłoroczną kompromitację. Znowu Giannis, znowu błędy w końcówkach, znowu przeciwnik, który po prostu chciał bardziej. Bucks nie przegrali dlatego, że byli słabsi fizycznie – przegrali, bo pękli mentalnie.

Ich sezon można podsumować jako festiwal niespełnionych nadziei. Rok temu zmiana trenera na półtrenera, rok wcześniej wymiana Jrue Holidaya na Damiana Lillarda, teraz (jak i rok temu) liczne kontuzje, zanik tożsamości – wszystko to złożyło się na zespół, który na papierze wyglądał groźnie, ale w praktyce rozsypywał się pod byle naciskiem.

Bucks prowadzili 118–111 na 40 sekund przed końcem. Przegrali.

Gwiazdy jednego wieczoru

Z kontuzjowanym Lillardem na trybunach, ciężar meczu wzięli na siebie Gary Trent Jr. i AJ Green. Ten pierwszy zdobył 33 punkty, Green dorzucił 19 – razem trafili 14 z 27 rzutów za trzy (Trent 8/14, Green 6/13). Wydawało się, że to ich wieczór, a Bucks zakończą wizytę w Indianapolis zwycięstwem. W dogrywce Trent Jr. zdobył 12 punktów.

I wtedy – katastrofa.

Na 40 sekund przed końcem Bucks prowadzili 118–111. Green nie trafia osobistego (1/2). Andrew Nembhard trafia trójkę. Gary Trent Jr. traci piłkę. Faul AJ Greena. Tyrese Haliburton trafia rzut z faulem (and-one). Bucks znów tracą piłkę po złym podaniu Trenta. Haliburton trafia game-winnera. Koniec.

Giannis walczył do końca

Antetokounmpo zrobił swoje – triple-double na poziomie 30 punktów, 20 zbiórek i 13 asyst. Złapał piąty faul na 39 sekund przed końcem czwartej kwarty, ale dotrwał bez szóstego. To nie on przegrał ten mecz – to system go zawiódł. Doc Rivers zmienił skład, dał minuty Portisowi i Greenowi, odsunął Lopeza i Kuzmę – ale zrobił to o cztery mecze za późno.

Kuzma zagrał 13 minut, Lopez 8, Prince 4, Sims 11.

Po meczu Giannis musiał być powstrzymywany po starciu z ojcem Haliburtona, a chwilę później znów po sprzeczce z Bennedictem Mathurinem. Frustracja kipiała z każdej strony – i trudno się dziwić.

Bucks prowadzili 118–111 na 40 sekund przed końcem. Przegrali. Warto to powtórzyć.

Koniec pewnej drużyny

Middleton już został wymieniony. Lopez prawdopodobnie odejdzie. Connaughton i Portis mogą odejść, jeśli nie zostaną wymienieni. To, co zostało z mistrzowskiego składu, rozpada się. Przed Jonem Horstem najtrudniejsze lato w karierze.

Bo jeśli nie znajdzie sposobu, by dać Giannisowi drużynę zdolną do realnej walki, może to być ostatni sezon Greek Freaka w Milwaukee. A jego druga prime – lata 30–35 – właśnie się zaczęła.

Nie ma łatwego sposobu, by to powiedzieć, ale przyszedł moment, w którym Giannis Antetokounmpo powinien poważnie rozważyć odejście z Milwaukee Bucks. Nie dlatego, że zabrakło mu lojalności – udowodnił ją milion razy. Nie dlatego, że zawiódł – był ostatnim, który nie zawiódł. Ale dlatego, że otoczenie, które miało wspierać jego wielkość, po prostu się rozpadło.

  1. Organizacja nie nadąża za jego ambicjami. Zamiast stabilizacji – chaos. Zamiast systemu – doraźne łatanie dziur.
  2. Wymiana Jrue Holidaya była początkiem końca. Zespół stracił swoją tożsamość w obronie, a Giannis swojego najlepszego partnera na boisku.
  3. Damian Lillard nie pasuje do jego stylu. Brak defensywy, inny rytm gry, a teraz jeszcze poważna kontuzja.
  4. Doc Rivers nie jest trenerem na miarę mistrzostwa. Brak adaptacji, spóźnione decyzje, przewidywalność. I bilans porażek w playoffach, który mówi wszystko.
  5. Skład się starzeje i rozpada. Middleton już odszedł. Lopez prawdopodobnie odejdzie. Portis i Connaughton mogą pójść w jego ślady.
  6. Nie ma perspektyw na szybki re-tooling. Żadnych młodych gwiazd. Brak draftu. Ograniczenia finansowe.
  7. Milwaukee stało się zbyt małą sceną. Giannis powinien grać na największych arenach – gdzie każde jego zagranie ma globalny rezonans.
  8. Nie może marnować swoich lat 30–35. To jego druga prime. Każdy zmarnowany sezon to krok wstecz w walce o miejsce w historii.
  9. Nie będzie drugiej szansy na budowę dynastii. Tamta z 2021 się skończyła. Nowej tu już nie będzie.
  10. Giannis nie ma już czasu być cierpliwy. Ma już wszystko – poza kolejnym pierścieniem. I musi go zdobyć, zanim ciało powie „dość”.
  11. Każdy wielki gracz w końcu zmienia klub. Shaq, LeBron, Kareem, Durant – wszyscy to zrobili, żeby wygrać. I Giannis nie musi być wyjątkiem.
  12. Kibice Milwaukee będą go kochać na zawsze. Ale muszą też pozwolić mu odejść, by był kimś więcej niż lokalnym bohaterem.
  13. Czasem trzeba zostawić dom, żeby ocalić siebie. A Milwaukee – piękne, wierne, dumne – nie jest już miejscem, w którym Giannis może być wielki.

Zamiast epilogu – pytania bez odpowiedzi

Kto zostanie nowym trenerem? Czy Rivers wyleci szybciej, niż został zatrudniony? Co dalej z Lillardem po zerwanym Achillesie? Czy warto budować dalej, czy wszystko zburzyć i zacząć od nowa?

Na razie wiadomo jedno: Bucks prowadzili 118–111 na 40 sekund przed końcem. I przegrali. I na tym będziemy budować offseason pełen żalu i niepewności.

Jakoś pod koniec maja możesz się spodziewać dokładnej analizy serii Bucks-Pacers.


Posted

in

,

by

Comments

Zostaw odpowiedź




Odkryj więcej z ...proud Bucks fan since 2002

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Nie przegap żadnego felietonu

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Dołącz do 19 innych subskrybentów

Czytaj dalej